Barcelona

Listopad 2010.

Listopad – w Polsce już zaczyna się zima a ja odwiedzam Barcelonę. Już po sezonie, ale warunki pogodowe wyśmienite. Pogoda idealna na spacery i zwiedzanie. Tak pracować to ja mogę częściej. To już mój drugi wyjazd służbowy, tym razem w charakterze „ucznia”. W kolejnym roku to ja miałem być  odpowiedzialny za organizację wycieczki dla naszych klientów. Tym razem jednak na pełnym relaksie, więc mogłem się czuć jako pełnoprawny turysta, szczególnie że moim jedynym zadaniem była dokumentacja fotograficzna całego wyjazdu.

Jako firma mieliśmy tradycję że nasze wyjazdy są łączone z dużym wydarzeniem sportowym. W poprzednich latach były to Mistrzostwa Świata w piłce nożnej, Formuła 1, Grand Prix na Żużlu w Kopenhadze. Więc skoro tym razem została wybrana Barcelona to logicznym był fakt że kulminacyjnym punktem wycieczki będzie mecz oraz zwiedzanie stadionu.

Zanim to jednak nastąpiło, doszło do zakwaterowania w hotelu Abba Garden, wieczornego zwiedzania miasta ze względu na napięty harmonogram  niestety tylko z okien autobusu oraz kolacji w restauracji Divinus niedaleko Placa de Catalunya. Po zaspokojeniu głodu udaliśmy się do miejsca głównej atrakcji naszego wyjazdu – Camp Nou.

Wejście na stadion przebiegło bardzo sprawnie, byłem mocno zaskoczony dość swobodnym podejściem do bezpieczeństwa w okolicach oraz na samym stadionie. Sprawdzane były tylko bilety, a w torbach czy plecakach można było wnieść dosłownie wszystko – dość duża różnica w stosunku do zachowania służb porządkowych na meczach w Polsce i przeglądania praktycznie każdej kieszeni podczas kontroli osobistych w momencie wchodzenia na stadion. Sam mecz praktycznie bez historii, masa turystów i atmosfera wielkiego pikniku, zakończona tłumnym wychodzeniem ze stadionu  w okolicach 80-85 minuty gdy już było wiadomo że Barcelona mecz ma praktycznie wygrany. Oczywiście poziom piłkarski niesamowity ale na trybunach atmosfera raczej senna mimo obecności ponad 60 tysięcy widzów.

Kolejny dzień to chwilowa zmiana tematu przewodniego.  Hiszpania to również wina, więc kolejnym celem naszej podróży stały się winnice  – Bodegas Torres  – największego rodzinnego producenta w Hiszpanii. Autobusami dotarliśmy dość sprawnie na miejsce gdzie mieliśmy się dowiedzieć się wszystkiego o winie, tradycji jego picia i jego produkcji. Zwiedzanie winnicy zostało zorganizowane w bardzo pomysłowy sposób. Aby lepiej poznać miejsce i proces produkcji w winnicach zostaliśmy rozlokowani w wagonikach dość specyficznej kołowej kolejki i ruszyliśmy w objazdową wycieczkę. Wrażenie dla wszystkich zrobiły przepastne piwnice z leżakującymi beczkami i butelkami – ilość była oszałamiająca. W trakcie przejazdu na ścianach w formacie 5D pojawiały się obrazy tłumaczące meandry produkcji  a rozpylane zapachy pozwalały wejść praktycznie w sam środek procesu produkcyjnego. Na zakończenie przedstawiona została jeszcze prezentacja multimedialna historii całej winnicy połączona z degustacją tworzonych w niej trunków.

Po zakończeniu tego etapu wycieczki mogliśmy wrócić na właściwe ścieżki i powrócić do miejsca które mieliśmy już okazję częściowo poznać dzień wcześniej. Camp Nou.  Tym razem mieliśmy poznać  stadion w dniu gdy jest na nim zdecydowanie mniej ludzi. Udostępnione dla turystów przestrzenie na stadionie pozwalają wczuć się w atmosferę piłkarskiego święta które odbywa się już tam od kilkudziesięciu lat. W trakcie zwiedzania można przejść tą samą drogą którą przechodzą piłkarze przed meczem, wejść do szatni, strefy wywiadów,  pokonać schody prowadzących na murawę. Pokonuję więc drogę którą dzień wcześniej przebywał Messi, Iniesta, Xavi, Puyol, Pigue – to naprawdę dość duże przeżycie.  W kolejnych minutach wędrówki możemy zobaczyć trybuny z perspektywy murawy (na samą płytę boiska oczywiście wejść nie można), usiąść na chwilę na krzesełkach na trybunie i dotrzeć  do miejsc  niedostępnych dla kibica w trakcie meczu, takich jak stanowiska dla komentujących mecze dziennikarze. Camp Nou z bliska robi jednak dość przygnębiające wrażenie. Widać że obiekt od dłuższego czasu nie był remontowany, tynk odlatuje od ścian, w wielu miejscach czuć mocz i stęchliznę. Zdecydowanie obiekt wymaga generalnego remontu.

Następnym krokiem w tej wędrówce jest muzeum rokrocznie odwiedzane przez  1,5 mln turystów. Ilość pamiątek, gadżetów, pucharów, strojów piłkarzy z różnych latach oszałamia. Poznanie historii FC Barcelony, jej sukcesów, trudnych okresów, gwiazd które grały w tej drużynie na przestrzeni lat zajęło nam kilkadziesiąt minut. Całość ekspozycji przedstawiona w bardzo przejrzysty sposób, dużo archiwów prezentowanych  w formie multimedialnej prezentacji. Zdecydowanie jest co oglądać i co podziwiać.  Na samym końcu znajduje się 3 piętrowy sklep z gadżetami klubowymi, ilość i różnorodność jest nieporównywalna z tym czym mamy do czynienia w Polsce. Ceny niestety również.

Po takich atrakcjach nie pozostało w tym momencie nic więcej jak udać się na obiad i oddać się przysłowiowej hiszpańskiej sjeście. Tym razem posiłek w formie paelli spożywaliśmy w Porcie Olimpijskim w otoczeniu cumujących jachtów i jachcików. Po zaspokojeniu głodu jeszcze raz w trakcie tego wyjazdu udaliśmy się na autobusowe zwiedzanie Barcelony, tym razem udało się jednak na chwilę z niego wyjść by spokojnie popatrzeć na budowaną od kilkudziesięciu lat i ciągle nie zakończoną Sagradę Familię. Atrakcji przez ten krótki czas było dość dużo więc już chwilę potem udaliśmy się na spoczynek do naszego hotelu.

Obraz 1817

Rano mimo wczesnej pory wymeldowania i wyjazdu na lotnisko udałem się jeszcze na okoliczne wzniesienia by w ciszy i wśród budzących się do kolejnego dnia ptaków jeszcze raz spojrzeć na Barcelonę i Camp Nou z trochę innej perspektywy niż przez te 2 dni mieliśmy okazję. Lokalizacja hotelu pozwoliła również przez ten moment zobaczyć jak niespiesznie z dala od centrum żyją mieszkańcy tego miasta.

Obraz 1873

P.S. Właśnie sobie przypomniałem – to był mój pierwszy lot samolotem.

BP

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s