Dniepropietrowsk, Kijów

Sierpień 2010

Ukraina 2010. Patrząc przez pryzmat wydarzeń z ostatnich lat – Majdanu, Krymu – ryzykowna wyprawa. Wtedy była to po prostu kolejna wycieczka. Dość spontaniczna bo decyzja o wyjeździe została podjęta kilka dni wcześniej nad jeziorem w Powidzu. Trafiła się okazja i choć myślałem że nie pojadę kilka dni później siedziałem w autobusie z nieznanymi mi osobami. te które znałem zdecydowały się na znacznie droższą ale i wygodniejszą formę dotarcia do celu – samolotem razem z piłkarzami. Przed mną natomiast zaczynała się dość długa droga. Jak się okazało spędziłem w nim w sumie około 54 godzin.

Droga w Polsce minęła w miarę szybko i sprawnie. Po przekroczeniu granicy zmienił się diametralnie krajobraz. Ukraina zdawała się być pustą, niezamieszkaną przez nikogo krainą. Między miastami nie było praktycznie niczego. Widok za oknami przez dłuższy czas praktycznie się nie zmieniał. Duże do życzenia pozostawiała również droga, pełna dziur i miejsc gdzie podjęto próby ich załatania..

Mijane miasta nie pozostawiały złudzeń. Czas tu się zatrzymał. Polska się rozwijała, do Euro zostało przecież niespełna 2 lata, a Ukraina została w innej epoce. Patrzyłem na budynki, środki komunikacji, ludzi i zwyczaje (typu wydawanie reszty w cukierkach)  nie kryłem zdumienia że za naszą granicą panuje aż taka duża bieda.

100_1241100_1243

Planowany nocleg w trakcie trasy mieliśmy w Kijowie. Do którego dojechaliśmy późnym wieczorem. Po szybkim odświeżeniu w hostelu ruszyliśmy do centrum by zobaczyć jak duże jest rozwarstwienie społeczne miedzy prowincją a dużymi miastami, z drogimi sklepami, z ekskluzywnymi samochodami, drogimi restauracjami. Tutaj można było poczuć że nie ma jednej Ukrainy. Jest ta w której czas zatrzymał się w latach 50-tych i ta która próbuje być europejska. czas pokazał że tych podziałów jest w społeczeństwie znacznie więcej i granice tych podziałów nie są jednak zupełnie inne.

100_1193

Kijów = Europa. Tak myślałem do godziny 22.00 gdy dosłownie w jednym momencie zgasły wszystkie światła oświetlające budynki i ulice, a całe miasto utonęło w ciemnościach. Oszczędności dotarły również tu. Nie zraziło nas to jednak do wędrówki po centrum która trwała jeszcze kilkadziesiąt minut. Do hostelu wróciliśmy jak powoli świtało, po krótkiej drzemce ruszaliśmy dalej do głównego celu naszej podróży.

Dniepropietrowsk

Tak generalnie wyobrażam sobie wszystkie miasta sowieckie. Religijność wymieszana z nowoczesnością i siermiężnym komunizmem. Praktycznie na każdym rogu przewijały się te trzy elementy pod postacią cerkwi, pomników, siermiężnej architektury rodem z ZSRR oraz zakończonych i budowanych szklanych biurowców. Nowoczesność wypierała brutalnie przeszłość.

100_1209100_1206100_1208100_1214

Samo miasto w którym w tym czasie mieszkało około 1 miliona ludzi wydawało się przyjazne, wesołe i chyba szczęśliwe. Zaskoczeniem dla mnie i w przypadku tego miasta i Kijowa była bardzo duża ilość pięknych, atrakcyjnych kobiet. Słowiańska uroda była praktycznie gdzie tylko się rozejrzało. takie nagromadzania wysokich obcasów jak na Ukrainie nie widziałem wcześniej ani później już nigdzie.

100_1220100_1223

Po dotarciu nad Dniepr, złapaniu dawki promieni słonecznych przy lokalnym piwie i suszonych rybach – tarankach poczuliśmy w końcu prawdziwy głód. Kosztów dwudaniowego obiadu połączonego z kolejnym obiadem praktycznie nie poczuliśmy, ceny na polską kieszeń były bardziej niż przystępne.

A na deser? Oczywiście mecz, gdzie mimo olbrzymiego zmęczenia w 300 osób napędzeni korzystnym wynikiem pokazaliśmy jak się bawią poznańscy Fanatycy.

Wszystkie te okoliczności wpłynęły na to że w dobrych humorach nie martwiąc się tym że przed nami kilkanaście godzin nieustannej jazdy (podjęliśmy decyzję że nie zatrzymujemy się na kolejny nocleg w Kojowie) ruszyliśmy do domów. Podróż minęła nadspodziewanie szybko na co bez wątpienia miało wpływ zmęczenie i to że bardzo szybko upojeni resztkami alkoholu posnęliśmy w autobusach.

BP

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s