Ukraina – Kijów

Głównym celem krótkiego lipcowego wyjazdu na Ukrainę był przede wszystkim Czarnobyl. Kijów był tylko bazą noclegową, co nie przeszkodziło w zrealizowaniu pieszej wycieczki po jego ulicach (czasami by przyśpieszyć dotarcie do miejsca które nas interesowało wykorzystywaliśmy dostępne środki lokomocji – metro, trolejbus, autobus –  w nietypowy sposób rozwiązana jest sprzedaż biletów. Kupuje je się u sprzedawcy który przebywa w każdym z autobusów, w przypadku tłoku podaje się pieniądze przez innych pasażerów, pieniądze i bilet przechodzą przez ręce pasażerów by mogły dotrzeć do sprzedawcy a z powrotem do kupującego). Na kijowskim lotnisku po krótkim locie z Katowic nasza szóstka zameldowała się wcześnie rano. Po dojechaniu do hostelu i zostawieniu tam rzeczy ruszyliśmy na zwiedzanie.

Naszą wędrówkę można podsumować jednym zdaniem wypowiedzianym przez jednego z nas: „Czy w tym mieście są jakieś świecki budynki?” Cóż nawet TripAddvisor na 10 najlepszych atrakcji w Kijowie jako 6 wskazuje Cerkwie lub inne budynki sakralne.

Wszystkie budynki ze względu na charakterystyczne złote kopuły widoczne są z daleka, co w znacznym stopniu pomaga w nawigacji. Zewnętrzny przepych nie ustępuję temu który można zobaczyć wewnątrz świątyń. Do większości z nich wstęp jest płatny, ale cena biletów jest więcej niż przystępna, więc przy większej ilości czasu jak najbardziej można wejść do ich środka.

Kolejnym miejscem dość ważnym dla historii Ukrainy który znalazł się na naszej liści był oczywiści Plac Niepodległości – Majdan. Od ostatnich krwawych wydarzeń w stolicy minęły już ponad dwa lata, śladów zniszczeń nie ma, patrząc na zdjęcia tego co się tam działo można powiedzieć że Ukraińcy sprawnie radzili sobie z odnowieniem Placu. Jedynym świadectwem tego że w czasie Euro Majdanu zginęło tam aż tyle osób pozostają miejsca pamięci – mury na których przymocowane są zdjęcia zabitych, krzyże, znicze, kwiaty, obrysy zwłok malowane na ulicy zlokalizowane w centrum Kijowa Innym aspektem tych wydarzeń jest wzrost identyfikacji z państwem, poprzez wieszanie małych niebiesko-żółtych flag za przednią szybą samochodów). Sam Plac wydał mi się dość skromny i mały. Wyobrażałem sobie że jest zdecydowanie większy. Generalnie tętni życiem, wokół niego jest dość dużo restauracji, a pod nim samym dość duże centrum handlowe gdzie można zaopatrzyć się w pamiątki z Kijowa i z Ukrainy. Majdan odwiedzaliśmy dwukrotnie – za dnia i wieczorem. Nie da się ukryć że wieczorem wygląda zdecydowanie lepiej, należy tylko pamiętać że o 23 gaśnie doświetlenie budynków i cały Kijów zdecydowanie na tam traci.

Korzystając z tego że obok naszego hostelu znajdowała się Złota Brama udaliśmy się również tam. Złota Brama to rekonstrukcja niewielkiego fragmentu średniowiecznych murów obronnych i bramy wjazdowej z XI wieku. Choć nie jest to oryginalny zabytek Brama przypomina o potędze i znaczeniu Rusi Kijowskiej. Dla Polaków ma też znaczenie historyczne. Według legendy właśnie na tej bramie Bolesław Chrobry wyszczerbił swój miecz, który później nazwano Szczerbcem. Chrobry podbił 1018 roku Kijów, by na ruskim tronie usadzić swego zięcia Światopełka.

Ostatnim miejscem które chciałem zobaczyć to stadiony. Niestety w przeciwieństwie do innych miast nie udało się wejść na trybuny. Stadion Dynama im Walerego Łobanowskiego (legendarny ukraiński trener) oraz Stadion Olimpijski arena finału Euro w 2012 roku.

Chodząc po ulicach miasta można zauważyć dwa typy  – szerokie 3-4 pasmowe jezdnie (w każdą ze stron) oraz klimatyczne wąskie uliczki. Pierwsza z nich to np. Chreszczatyk – główna aleja Kijowa a druga to np Andriyivski Uzviz (dość stroma).

Ciekawostką dotyczącą metra którym kilka razy podróżowaliśmy jest oprócz ceny (ok 60 groszy za przejazd) jest to że jedna ze metro jest najgłębiej położonym na świecie. jedna ze stacji Arsenalna, leży 105 metrów pod ziemią. Wszystko dlatego, że Kijów leży na wzgórzach aby metro mogło swobodnie poruszać się po całej metropolii architekci budując sieć tuneli musieli zejść naprawdę głęboko. Zjazd na sam dół po ruchomych schodach zajmuje około 3 minut.

Kijów wydawał się nam bezpiecznym miastem, nie wyczuwało się niechęci do Polaków (ale nie ma co ukrywać ze zbytniej sympatii również) więc dość dużym szokiem okazało się dla nas zamach na dziennikarzu. Wybuch jego samochodu był przez nas słyszany, w czasie naszego śniadania, które jedliśmy około 500-600 metrów od zdarzenia. Mimo tego mało sympatycznego zdarzenia (o którym dowiedzieliśmy się kilkadziesiąt minut później po telefonach z Polski ruszyliśmy do docelowego punktu naszej wyprawy – Prypeci….

Lipiec 2016

BP

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s