Budapeszt – 2016

Drugi wyjazd w przeciągu roku, a jakże inny. Zaczynając od składu osobowego (tym razem nie podróżowałem sam), poprzez pogodę, miejsce noclegowe aż po odwiedzane miejsca.

Nauczony doświadczeniem wiedziałem które z atrakcji udostępnione w ramach Budapesztańskiej Karty Turystycznej można  spokojnie odpuścić, tak by znaleźć czas na zobaczenie tych na które poprzednio nie starczyło czasu, a które warto zobaczyć jeszcze raz.

Kilka dni przed wyjazdem zmodyfikowaliśmy lekko planowaną trasę znajdując informację o tym że w trakcie naszego pobytu mają odbywać się w mieście dwa duże festiwale foodtruckowe.  Jeden z nich zlokalizowany został w dość ciekawym i nietypowym miejscu – Kincsem Parku, czyli torze wyścigów konnych. W trakcie festiwalu odbywały się na nim wyścigi chartów, koni oraz konnych rydwanów, a do każdego biletu dodawany był kupon do wykorzystania na zakłady. Pierwsze wyścigi oglądałem więc z dużym zainteresowaniem, licząc na zwycięstwo mojego psa.  Niestety tylko liczyłem…. Festiwale nie odbiegały ofertą od polskich (istotną różnicą były oczywiście węgierskie piwa kraftowe) i cieszyły się dość dużym zainteresowaniem tak mieszkańców jak i turystów.

Wieczory również staraliśmy się poświęcać na degustację miejscowego piwa oraz jedzenia (w przypadku posiłków niekoniecznie węgierskiego). Sprzyjała temu lokalizacja naszego hostelu praktycznie w samym centrum tuż obok Deak Ferenc Ter (ważnego miejskiego węzła komunikacyjnego) oraz Erzsébet Ter. A że pogoda była letnia większość czasu spędziliśmy na świeżym powietrzu właśnie na tym placu obok Klubu Aquarium.  Jest to miejsce w którym gromadzą się i mieszkańcy i turyści. Do wspólnych biesiad wykorzystując  wszelkie możliwe powierzchnie chodnika, trawy a nawet mikro basenu zlokalizowanego na dachu Klubu. Alkohol wszelkiego rodzaju leje się strumieniami, a do tego oprócz gwaru jest naprawdę spokojnie. Przechadzająca się pośród tego towarzystwa ochrona i policja nie ma praktycznie nic do roboty. Wszystko fajnie oświetlone i zdecydowanie ma to swój klimat. To tutaj spróbowaliśmy też węgierskiej Palinki kupionej w jednym ze sklepów, ale nie ma co ukrywać nie podpasował nam ten trunek.

Przechadzając się wieczorami po okolicy Placu Erzsebet doszliśmy również do placu Vörösmarty i zaczynającej się od niego Vaci Ucty – reprezentacyjnej ulicy Budapesztu – dość szerokiego deptaku z restauracjami i ekskluzywnymi  sklepami. Zostaliśmy tutaj zaczepieni przez sympatyczne Węgierki co połechtało naszą męską dumę ale po kilku minutach rozmowy stało się jasne że dziewczyny wykonaywały po prostu pracę o charakterze reklamowały i próbowały nas skusić do odwiedzin w jednej z gorzej prezentujących się knajp na tej ulicy, gdzie pewnie po zamówieniu piwa okazałoby się że rachunek jest znacznie wyższy niż stan naszych portfeli.

20160903_214729

Z kliku miejsc które wieczorami udało się nam odwiedzić na pewno godna polecenia jest Szimpla Kert – tzw. pub riuna. O tyle ciekawy i ważny dla Budapesztu że jest to pierwszy tego rodzaju przybytek zlokalizowany w kamienicy która z zewnątrz nie zapowiada tego co czeka na odwiedzających w środku. Stare meble, uszkodzone telewizory, wanny stanowią wystrój tego niesamowitego ogromnego pubu (część powierzchni zlokalizowana jest na powietrzu co ułatwia cyrkulację powietrza i wpływa dodatkowo na atrakcyjność tego miejsca). Tłum ludzi wewnątrz i przed lokalem potwierdza te słowa.

Inne miejsca warte tego by odwiedzić je po zapadnięciu zmroku to Zamek Vajdahunyad oraz Wzgórze Gellerta. To przede wszystkim wznoszące się nad Budapesztem wzgórze będące punktem widokowym na oba brzegi Dunaju pozwalają w pełni zachwycić się pięknem tego miasta. To z stąd widać praktycznie cały złoty Budapeszt. Wejście na sam szczyt (gdzie zlokalizowana jest Cytadela) wymaga wysiłku ale relaks na samej górze z zimnym węgierskim piwem i oszałamiającym widokiem wynagradza wszystko. Nam dało się wejść na szczyt przed zachodem słońca co pozwoliło nam zobaczyć panoramę miasta za dnia i w nocy.

Intensywne zwiedzanie za dnia oraz długie wieczorne nasiadówki wpływają niestety na zmęczenie, na szczęście Węgry to kraj, któremu natura nie poskąpiła źródeł mineralnych i termalnych. Kraj słynie ze wspaniałych basenów termalnych i kąpielisk . Kąpieli termalnych nie mogło więc zabraknąć również podczas naszej podróży. Zdecydowaliśmy się na trochę mniejsze kąpielisko niż najbardziej znane Łaźnie Gellerta i udaliśmy się łaźni Lucas (Lukács Thermal Bath and Swimming Pool). Zdecydowanie bardziej kameralne, z mniejszą ilością ludzi (przeważały raczej osoby w wieku emerytalnym). Przy wyborze kierowaliśmy się jednak ceną, a w ramach Budapesztańskiej Karty wstęp mieliśmy darmowy. Kąpiele na basenie odkrytym, łaźnie termalne oraz sauny zdecydowanie postawiły nas na nogi.

Wakacyjna pogoda  (a byliśmy na Węgrzech na początku września) spowodowała że nie mogliśmy sobie odmówić również podróży nad Balaton. Do Sofioku dotarliśmy węgierskimi kolejami i spędziliśmy tam cały dzień. Miasto które w trakcie sezonu tętni życiem, było ciche i opuszczone co zupełnie nam nie przeszkadzało w odpoczynku.

W trakcie tej wizyty odpuściliśmy praktycznie zwiedzanie muzeów. Kilka oczywiście odwiedziliśmy (Liszt Ferenc Academy – zwiedzanie połączone z mini koncertem jednej z absolwentek uczelni, Hungarian National Gallery, Budapest History Museum, 1956 Memorial Museum oraz Memento Park). I to właśnie to ostatnie miejsce zrobiło na mnie i chyba na moich towarzyszach podróży największe wrażenie (aczkolwiek zdaję sobie sprawę że może być też miejscem które rozczarowuje). Park zlokalizowany z dala od centrum (sam dojazd i powrót zajmuje dużo czasu) nie należy do głównych atrakcji do których ciągną turyści. Memento Park to muzeum na świeżym powietrzu a eksponatami są pomniki, rzeźby I posągi dedykowane czasom komunistycznym. Obejrzeć można pomniki Lenina, Marksa, Engelsa oraz węgierskich dygnitarzy komunistycznych.

Piesze wędrówki po ulicach węgierskiej stolicy również pozwalały poznawać uroki architektury i historię miasta.

Przez cały pobyt korzystaliśmy z miejskiej komunikacji (tramwaje, autobusy, metro oraz transport rzeczny). Komunikacja jest darmowa w ramach Karty Miejskiej i pozwala szybko i sprawnie dotrzeć praktycznie do wszystkich zakamarków miasta.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s