Malta – część 3 – Comino i Blue Lagoon

Comino jest najmniejszą zamieszkałą wyspą Archipelagu Maltańskiego (dość szumne pojęcie biorąc pod uwagę że na stałe na wyspie zamieszkuje jedna rodzina). Funkcjonuje tu jednak hotel a nad jedną z zatok jest pole campingowe. Na Comino znajduje się jedna z największych atrakcji turystycznych całej Malty – Blue Lagoon. Na wyspę można się dostać z portów w Cirkewwa (Malta) lub Mgarr (Gozo) lub zdecydować się na ofertę lokalnego biura turystycznego.

Ja podróżowałem małą łodzią z portu w Cirkewwie. Niestety nie jest to wskazane dla osób które odczuwają niedogodności przy tego typu rejsach. W momencie wystąpienia większych fal podróż może stać się mało przyjemna.

Głównym miejscem cumowania łodzi na Comino jest zatoka Blue Lagoon która w momencie naszego przybycia była pusta. Gdy cumowaliśmy warunki pogodowe nie były dobre (dość duże zachmurzenie) i laguna nie prezentowała się tak atrakcyjnie jak na zdjęciach z katalogów turystycznych. Nie rozpaczaliśmy jednak z tego powodu bo planowaliśmy tutaj wrócić dopiero popołudniu (prognoza mówiła o temperaturze około 30 stopni), a gorszą pogodę wykorzystać na spacer po wyspie.

Trzymając się linii brzegowej ruszyliśmy przed siebie.  W niektórych miejscach krajobraz prezentował się iście marsjańsko – czerwony piasek i brak roślinności. Praktycznie na całej trasie nie było  ani skrawka cienia, a jedyną roślinnością mijaną po drodze to kaktusy, opuncje, palmy oraz dziki tymianek i kępy kminku. Po kilku godzinach w słońcu które w końcu się pojawiło można się poczuć jak na rozgrzanej pustyni.

Pierwszym przystankiem na naszej drodze był hotel położony nad Zatoką Świętego Mikołaja. O tej porze dnia też mocno senny co pozwoliło usiąść na tarasie i w spokoju wypić kawę by zebrać siły przed dalszym marszem. Mijając malutką osadę hotelowych domków dotarliśmy do zatoki Świętej Marii. Nieopodal zlokalizowane jest pole campingowe a na samej plaży dwa punkty gastronomiczne gdzie można się zaopatrzyć w zimne napoje – przydatne w dalszej wędrówce.

Kierując się drogą szutrową na południe mijamy w oddali XVII-wieczną katedrę Świętej Marii a po jakimś czasie pozostałości kompleksu który w przeszłości był farmą świń. W chwili obecnej pozostały tylko opuszczone i zniszczone budynki administracyjne i hodowlane. W końcu docieramy do baterii artyleryjskiej Najświętszej Marii Panny (na Malcie chyba wszystko jest tak nazywane). Malutki budynek z kilkoma armatami również jest opuszczony. Z tego miejsca roztacza się też fajny widok na Maltę oraz na klify po prawej i lewej stronie.

Po krótkim odpoczynku udajemy się w dalszy marsz kierując się na widoczną po lewej stronie Wieżę (a jakże) Świętej Marii. Wieża jest odrestaurowana i udostępniona dla zwiedzających (w dniu naszego pobytu niestety była zamknięta). Nieopodal znajdują się opuszczone budynki będące wcześniej Szpitalem Chorób Zakaźnych.

Ze skarpy na której stoi twierdza roztacza się widok na Maltę oraz na dwie laguny Crystal i Blue. Pierwsza z nich to miejsce przeznaczone dla nurków, o drugiej już wspominałem i jeszcze na końcu wpisu powrócę. Dało się już zauważyć zwiększony ruch w jej okolicy. Z tego też względu postanowiliśmy nasze drugie śniadanie zjeść w oddaleniu od hałasu który niewątpliwie występował przy Blue Lagoon. Po dłuższej chwili odpoczynku ruszyliśmy dalej podziwiając klify i wgłębienia wyrzeźbione na stromych skałach Comino oraz sąsiadujących z nią mniejszych wysypek.

W końcu trafiamy  do miejsca z którego wyruszyliśmy. Tym samym okrążyliśmy całą wyspę.  Brzegi zatoki (piaszczyste, skalne i betonowe) są zajęte przez tłum, nie ma praktycznie  wolnego miejsca gdzie można by się rozłożyć. Po kilku minutach poszukiwań udaje się nam znaleźć mały skrawek, szybko zrzucić ubrania i wskoczyć do tej naprawdę przepięknej wody.  Sama woda ze względu na prądy ma niższą temperaturę niż ta przy Malcie ale po tylu godzinach spacerowania w skwarze nie ma to najmniejszego znaczenia.

Potem pozostaje nam tylko wyczekiwanie na nasz powrotny rejs umilony spożyciem zimnego lokalnego piwka. W trakcie powrotnej przeprawy na Maltę przepływamy i zatrzymujemy się jeszcze w Crytal Lagoon po czym dość szybko wracamy do portu.

Całość zajęła nam około 6 godzin i zdecydowanie była tego warta. Prawdą jest jednak to że nie wytrzymałbym tyle leżąc i pływając w zatoce. Ilość i sposób zachowania większości turystów zdecydowanie do tego nie zachęca. Polecam więc powolną eksplorację tej malutkiej wyspy lub jej skrawka.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s