Gruzja – Kutaisi i okolice (dzień 1)

Mimo porannej pory hala przylotów malutkiego lotniska w Kutaisi tętni życiem. Na przylatujących czekają taksówkarze i kierowcy marszrutek. Ze wszystkich stron dobiegają głosy informujące o potencjalnym celu podróży: Kutaisi, Batumi, Tbilisi. Po wyborze miejsca docelowego zaczynają się negocjacje dotyczące ceny usługi zadowalającej obie strony transakcji. Przy małym kantorze tworzy się kolejka chętnych do wymiany pieniędzy (przelicznik EURO-LARI jest zbliżony do tych oferowanych później w Kutaisi, Batumi czy Tbilisi). Hala terminala powoli pustoszeje. Także my po krótkich negocjacjach dotyczących ceny przejazdu do centrum Kutaisi (20 lari) znajdujemy transport. Naszym kierowcą zostaje Zura Pierwszy (nasz drugi kierowca w Gruzji będzie miał również na imię Zura). Ruszamy chwilę po załadowaniu ekwipunku do auta. Gruzja powoli budzi się do życia, za horyzontu wychodzi słońce, które odsłania ukryte wcześniej szczyty gór Kaukazu. Po około 20 minutach docieramy do miasta, zatrzymując się przy głównym rondzie z fontanną Colchis. Proponujemy Zurze, aby został naszym kierowcą do końca dnia, na co on ochoczo się zgadza (dodatkowe 200 „żelków” piechotą nie chodzi). Ustalamy zbiórkę na godzinę 11 i najbliższe 180 minut poświęcamy na spacer po mieście.

IMG_7128
Fontana Colchis

Zwiedzanie rozpoczynamy od katedry Bagrati, tutaj też spotykamy naszego pierwszego towarzysza podróży – przyjacielsko usposobionego czworonoga (bezdomne psy spotkać można praktycznie na każdym kroku, w centrum miasta, na górskich szlakach, co istotne, żaden z tych, które spotkamy w trakcie naszej wędrówki nie był agresywny). Zbudowana na przełomie X i XI wieku katedra została w ostatnich latach odrestaurowana w dość odważny sposób – kamień połączono z metalem, którym wypełniono ubytki w oryginalnych murach. Ze wzgórza, na którym zbudowano katedrę, roztacza się widok na panoramę miasta oraz majestatyczne góry Kaukazu.

Podziwiając otoczenie, poczuliśmy trudy całonocnej podróży spotęgowane rosnącym głodem i chęcią wypicia kawy. Niestety, restauracje i kawiarnie czynne były dopiero od godziny 10. Szczęścia postanowiliśmy więc poszukać na Zielonym Markecie zwanym Bazarem, na którym można kupić praktycznie wszystko od warzyw i owoców począwszy, poprzez drób (żywy lub martwy) po lokalne przysmaki – czurczele (nanoszone na nitkę orzechy maczane w masie winogronowo- mącznej i pozostawione do wyschnięcia), czaczę (lokalną wódkę o zawartości do 70% alkoholu), wino i chaczapuri (zapiekane placki z serem, które z wielkim apetytem konsumujemy). Kawę wypijamy w małym sklepiku spożywczym (na półkach m.in. polska herbata „Minutka”). Właścicielka przygotowuje dla nas napój we własnych kubkach, a koleżanki po fachu, z pobliskich straganów, dostarczają taborety, byśmy mogli usiąść i delektować się zaoferowaną życzliwością.

Zaspokoiwszy głód, pozostały czas spędzamy na nieśpiesznej wędrówce po centrum miasta, przechadzamy się po mostach (m.in. Białym Moście z charakterystyczną figurą chłopca trzymającego dwa kapelusze) przerzuconych nad rzeką Rioni, w której o tej porze roku praktycznie nie ma wody, z gór nie zdążył jeszcze spłynąć śnieg. Dzięki temu możemy zaobserwować gigantyczne żłobienia w wielkich, ukrytych na dnie rzeki, kamieniach W trakcie spaceru zwracamy uwagę na specyficzną balkonową zabudowę, charakterystyczną dla każdego gruzińskiego miasta, które w najbliższym tygodniu odwiedzimy. Wszechobecne balkony wyrastają z każdego budynku, dobudowywane w rożnym czasie i z różnych materiałów, dzięki temu każde mieszkanie ma swój unikalny, niepowtarzalny szczegół. Charakterystyczne dla krajobrazu miast i wsi jest suszące się pranie, wieszane w każdym możliwym miejscu, a szczególnie na wspomnianych, niejednokrotnie obskurnych balkonach.

Zgodnie ze wcześniejszymi ustaleniami o 11, pod fontanną Colchis, spotykamy się ponownie z Zurą i ruszamy w drogę. W trakcie tego przejazdu poznajemy pierwsze zwyczaje miejscowych kierowców: manewr wyprzedzania sygnalizowany trąbieniem, niestosowanie się do zasad pierwszeństwa na rondach, nieprzepuszczanie pieszych będących już na ulicy (nawet na pasach). Po krótkiej trasie docieramy do położonych na wschód od Kutaisi monastyrów: pochodzącego z XII wieku Gelati i XI wieku Motsameta (oba miejsca są oddalone od siebie około 5 km). Stare klasztory w połączeniu z surową przyrodą (tylko gdzieniegdzie widać rozkwitającą na zielono roślinność) oraz kamiennymi górami robią na nas duże wrażenie.

Aby dostać się do kolejnego punktu na naszej trasie, musimy wrócić do Kutaisi. Park Narodowy i jaskinie Sataplia są położone 6 kilometrów na zachód od miasta. Rezerwat przyrody znany jest najbardziej z ponad 200 odcisków stóp dinozaurów (podobno liczą 100 milionów lat), panoramicznego szklanego tarasu widokowego, jaskini krasowej i szlaków turystycznych. Wstęp do rezerwatu jest płatny (6 lari), a część trasy zwiedzania pokonywana jest w towarzystwie angielskojęzycznego przewodnika. Po 40 minutach przewodnik żegna się z nami i informuje, że teraz możemy sami pochodzić sobie po szlakach wyznaczonych wewnątrz rezerwatu lub udać się bezpośrednio do wyjścia. W trakcie wspólnej trasy nie dotarliśmy jednak do panoramicznego tarasu, który ze względu na warunki pogodowe (coraz mocniej padający deszcz) był zamknięty. Nie przeszkodziło nam to jednak w dotarciu do niego, aczkolwiek faktycznie wejście wiązało się z zachowaniem dużej ostrożności, powierzchnia była bardzo śliska, widok na Kutaisi i cały region nie należał niestety do najciekawszych. Deszcz szybko nas przepędził do suchej taksówki Zury.

Gruzja znana jest z zapierających oddech widoków gór, wyżyn i nizin, a kolejne dni naszej podróży tylko to potwierdziły. Pierwszego dnia kontynuowaliśmy jednak odkrywania tego, co ten kraj kryje pod swoją powierzchnią. Dotarliśmy do jaskini znanej pod nazwą Jaskinia Prometeusza (wstęp 7 lari), ochrzczonych tak za czasów prezydenta Saakaszwilego. Jaskinia została odkryta w 1984 roku w trakcie poszukiwania miejsca, w którym możliwe byłoby utworzenie schronów przeciwatomowych. Uznawana jest za najstarszą jaskinię położoną w Europie. W środku panuje stała, niezależna od pory roku temperatura 14 stopni. Zachwycają formy naciekowe, które od stuleci pęcznieją pod wpływem wody, 1 centymetr na 100 lat!W jaskini można zobaczyć stalaktyty, stalagmity, skamieniałe wodospady, perły jaskiniowe, rzeki a nawet jeziora. Udostępniona do zwiedzania trasa obejmuje 1420 m, pokonuje się ją w godzinę, dodatkowo można jeszcze przepłynąć płynąć jej fragment łódką (320 m). Niestety, w czasie naszego pobytu, ze względów technicznych, odcinek ten nie był udostępniony. Istotna informacja – Jaskinia Prometeusza jest zamknięta w poniedziałek, a w trakcie naszych odwiedzin dostępny był tylko przewodnik niemiecko- i rosyjskojęzyczny.

Po wyjściu z jaskiń docieramy do parkingu, na którym czeka na nas Zura. W trakcie dalszej podróży staje się bardziej rozmowny, stara się przekazać nam trochę informacji (co przy naszej skromnej znajomości rosyjskiego nie jest łatwe) na temat miejsc, które mijamy po drodze. Oferuje nam również swoje usługi na trasie powrotnej z Tbilisi – Kutaisi oraz obiecuje,  że w dniu naszego wylotu dostarczy nam na lotnisko czaczę własnej produkcji. W trakcie podróży do Batumi następuje ostateczne załamanie pogody, padający deszcz zamienia się w ulewę. Obserwując twarz Zury w lusterku, zauważyliśmy, że podobnie jak nas, i jego dopada spore zmęczenie. Coraz częściej ziewa i przeciera swoją twarz. Zaproponowaliśmy wiec postój i zaprosiliśmy go na kawę, która szybka zamieniła się w pierwszą skromną gruzińską suprę. Na stole znalazły się plastry bakłażanów, wędzone małe rybki, kiszone warzywa, bawole jęzory i duże ilości chleba.

Do Batumi dotarliśmy późnym wieczorem, Zura podwiózł nas pod same drzwi hotelu. Żegnamy się, mając nadzieję, że  bezpiecznie dotrze on z powrotem do swojego domu w Kutaisi.

IMG_7432
Nasz transport
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s