Tuzla – lotnicze drzwi do Bośni

Tuzla stanowiła  dla mnie dość dużą zagadkę. Przeglądając polską blogosferę, trudno było mi  natrafić na coś, co zachęcałoby do odwiedzin tej miejscowości. Większość wpisów traktowała Tuzlę jako miejsce,  w pobliżu którego znajduje się międzynarodowe lotnisko. W związku z tym planowanie pobytu tam w trakcie krótkiej wyprawy do Bośni, było trochę utrudnione.

A jak wygląda rzeczywistość?

Zaczyna być ciekawie już po wyjściu z samolotu. Międzynarodowe Lotnisko w Tuzli okazuje się być małym budynkiem przypominającym dworzec autobusowy. Wrażenie to potęguje sposób komunikacji na terenie portu – tablice informacyjne z kartkami przyklejanymi na taśmę klejącą. Sala ledwo mieści pasażerów czekających na odprawę. Taśma, z której odbiera się bagaż, liczy nie więcej niż 5 metrów. W głównej hali znajduje się kilka stanowisk wypożyczalni samochodów, jeden sklepik oraz kantor. Mimo małych rozmiarów obiektu,  Wizzair obsługuje na nim  17 różnych tras (większość do Niemiec i Szwecji). Przed lotniskiem czekają taksówkarze, którzy za 10 euro podwożą do oddalonej o około 15 km Tuzli.

Kwestię transportu ustalałem jeszcze w Polsce z właścicielem mieszkania, które wynajęliśmy. Polecił znajomego taksówkarza, który na moją prośbę (związaną oczywiście z dodatkowym kosztem) zawiózł nas do ruin zamku w Srebreniku. Miejscowość jest położna około 40 kilometrów na północ od Tuzli. Zamek powstał  na wzgórzu w pierwszej połowie XIV wieku.

Do dzisiaj zachowały się bardzo malownicze ruiny, z których rozpościera się przepiękny widok na okolicę. Zachód słońca potęguje ten efekt jeszcze bardziej. Zamek jest otwarty dla odwiedzających do 19, a wstęp kosztuje 1 euro.

Do samej Tuzli docieramy już po zmroku. Przy wjeździe  do miasta wrażenie robią monumentalne, dymiące kominy tuzlańskiej elektrociepłowni. Jadąc w stronę centrum, mijamy smutną zabudowę  mieszkalną z charakterystycznymi dla Europy Wschodniej blokowiskami. Samo centrum posiada niską zabudowę. Decyduję się na krótki spacer w kierunku Jeziora Panońskiego, sztucznego zbiornika ze słoną wodą, który w sezonie letnim jest głównym miejscem wypoczynku mieszkańców. Kompleks składa się 3 jezior, kamienistych plaż, wodospadów, skał, boisk sportowych, zaplecza socjalnego i gastronomicznego.  W trakcie mojego zwiedzania  jeszcze nie był wypełniony wodą i sprawiał wrażenie zamkniętego. Szukając wejścia, dotarłem również do położonego trochę ponad kompleksem Parku Pamięci poświęconego poległym obrońcą Tuzli i Bośni w latach 1992-1995.

Na drugi dzień, wczesnym rankiem, postanowiłem ponownie odwiedzić to miejsce, tym razem udało mi się odnaleźć wejście na teren jeziora, gdzie trwały prace przygotowujące kompleks do sezonu letniego.

Kierując się w stronę głównej promenady miejskiej, docieram do kolejnego miejsca pamięci ofiarom wojny bałkańskiej. Na Placu Kapija (Trg Kapija) ustawiono pomnik z wygrawerowanymi nazwiskami 71 ofiar wybuchu granatnika w maju 1995 roku.

Po śniadaniu udajemy się na nowoczesny świeżo wyremontowany dworzec autobusowy, skąd odjeżdżamy do głównego celu naszej bałkańskiej podróży – Sarajewa.

Podsumowując – Tuzla faktycznie nie jest na tyle atrakcyjnym miejscem, aby zatrzymywać się w niej na dłuższy czas. Dwie, trzy godziny w zupełności wystarczą, by poznać klimat tego sennego miasteczka.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s